Wczoraj doszło do bezprecendensowego incydentu w angielskich mediach w związku z ogłoszeniem przez Fabio Capello składu na mistrzostwa świata, a wszystko to za sprawą Twittera. Wczoraj ten serwis mikroblogów pokazał całą swoją moc. Jak? Otóż najświeższe wieści dotyczące nowinek kadrowych zanim znalazły potwierdzenie w mediach były publikowane na twitterze.
Cały kraj, tzn. się ci, co interesują się piłką nożną śledzili profile dziennikarzy "The Times", BBC, "Independent" etc. Tam pojawiały się informacje typu: "Otrzymałem telefon od pracownika Manchesteru City, Sean Wright-Phillips napisał nam, że jedzie do RPA". Cenna informacja, zważywszy na to, że skład miał zostać ogłoszony 6 godzin później. No i potem jeszcze wiadomość na profilu piłkarza Sunderlandu Darrena Benta: "Jestem zdewastowany, ale dziękuję wszystkim za wsparcie przez cały sezon". Tak, więc 10 minut przed podaniem składu można było skreślić tego zawodnika z 23 osobowej listy kadrowiczów lecących do RPA.
Gazety na wyspach słusznie zauważyły, że nastąpiła nowa forma informowania żądnych informacji czytelników. Twitter. Mimo, że to są krótkie wiadomości, to podkreślę, że mogą one odstraszyć ludzi od czytania tekstów na portalach internetowych redakcji dla których twittujący dziennikarze pracują. Tak więc za jakiś czas okaże się, czy dziennikarze poprzez twitter nie obetną rękę, która ich karmi. W końcu nie pobierają pensji za prowadzenie mikroblogu...


komentarze (3) skomentuj